poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Ślub i Wesele - Najpiękniejszy dzień w życiu



Mój ślub, był dla mnie i mojego męża najwspanialszym dniem w całym naszym życiu. Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć parę słów na ten temat, oraz pokazać zdjęcia, które uwieczniły te cudowne chwile.
  Ogólnie Ci, którzy śledzą trochę mojego bloga wiedzą, że przygotowania do ślubu trwały dwa lata, cały opis przygotowań/terminarz,  możecie przeczytać w oddzielnym poście tutaj -> KLIK  gdzie zostało wszystko szczegółowo opisane. :)

Chciałabym zacząć od samego początku, co działo się w tym, dniu.

Ślub odbył się 27 czerwca 2015r. Ślub był wyznaczony na godzinę 17.00, obudziłam się o 7 rano, jak gdyby nigdy nic. Nawet nie czułam, wielkiego stresu, zero jakiegoś pośpiechu. W sumie inny dzień niż wszystkie, ponieważ od dawna mieszkałam, ze swoim mężem, a obudziłam, się u swoich rodziców, tak więc dziwnie, się czułam, ale bez większych zmian ^^. Wypiłam rano kawę, zjadłam normalne śniadanie. Suknia wisiała już od poprzedniego wieczoru na drzwiach i czekała na swoją kolej. W domu panowała fajna, lekka atmosfera, zero spinania się i stresu. Moja mama jak nigdy, nie latała gorączkowo, z robotą. Około 9 zaczęliśmy dmuchać balony, na bramę i ogrodzenie, rodzice wprowadzali ostatnie poprawki, aby wszystko wyglądało dobrze. Powoli szykowałam się też do fryzjera, byłam pewna, że jestem umówiona na 10.30, o 10 otrzymałam telefon, od fryzjera, gdzie się podziewam i czy będę czesanie, na które byłam umówiona na 10!? Nie wiedziałam, co się stało, ponieważ wydawało mi się, że byłam zapisana na 10.30, no ale cóż, od tego momentu zaczął objawiać się STRES. Momentalnie wskoczyłam, w buty i pojechałam do fryzjera. Tam uwinęłyśmy się w niecałe półtorej godziny. Następnie o 12 miała dojechać do mnie fotografka, z którą miałyśmy jechać na makijaż. Nie lubię się spóźniać i w sumie zawsze wyjeżdżam wcześniej, żeby mieć zapas czasowy, w razie czego, jednak ten dzień był inny niż wszystkie. Makijaż miałam umówiony na 13 i co?! i spóźniłam się pół godziny bo zabłądziłyśmy, ehh ktoś z boku, powiedziałby, blondynki... Jechałyśmy z nawigacją, więc taka gafa, była poprostu śmieszna. Wtedy mój stres naprawdę, był już poważny, bałam się, że się nie wyrobimy:/ Na szczęście w pośpiechu, ale udało się, makijaż wyszedł wspaniały, fryzura tez niczego sobie. O godzinie 15 zaczęłam się ubierać, mój jeszcze narzeczony, wyjeżdżał z domu o 15, byłam pewna, że ze wszystkim zdążymy. Kamerzyści, mieli przyjechać szybciej przed nimi, aby nakręcić parę kadrów z moich ubieranek. Nie minęło 20 minut, ja "prawie" gotowa, ale nie do końca, kamerzyści wlecieli jak po ogień, natychmiast się rozłożyli, a za chwilę usłyszeliśmy wjeżdżający samochód śluby :O Byłam w szoku i kazałam im czekać na zewnątrz prawie 15 minut. Po tym czasie nadszedł czas na przywitanie gości i błogosławieństwo. Byłam spięta na maksa i bałam się, że się rozpłaczę, Gdy dojechaliśmy do kościoła, musieliśmy chwilę poczekać, aż skończy się poprzedni ślub. Wcześniej musieliśmy też podpisać protokół, ze względu na to, że braliśmy ślub konkordatowy, robiliśmy to w Kościele, a nie w USC. O 17 wybiła nasza godzina... Och jaka byłam podekscytowana, że to już, że za chwilę powiemy sobie na wieki TAK!

Ogólnie plan początkowy był taki, że mój najmłodszy brat, miał podać nam obrączki na samej przysiędze. Bardzo chciałam, aby parka szła przed nami w kościele, ale nie mieliśmy dziewczynki w odpowiednim wieku, aby pasowali do siebie, ale w trakcie okazało się, że wujek mojego męża zabrał swoją wnuczkę i mogłaby iść z moim bratem przed nami. Dzięki temu, że załatwiłam, na wszelki wypadek dodatkowy bukiecik kwiatów, nie szła z pustymi rękoma. Mój braciszek niósł obrączki, wyglądali pięknie <3. Kazanie było bardzo wzruszające, ze względu na to, iż ksiądz prowadzący znał bardzo dobrze moją rodzinę i mnie od maleńkiego. W trakcie przysięgi byłam bardzo zestresowana, mój mąż również, bałam się, aby tylko się nie rozpłakać. Mój brat, który miał podawać obrączki, tak bardzo przejął się swoją rolą, że gdy miał już dojść do ołtarza, zemdlał i rodzice w ostatniej chwili złapali jego i obrączki, w rezultacie wyszło tak, że dziewczynka, która szła razem z nim podała nam je. Gdy na moim palcu znalazła się obrączka, nareszcie odetchnęłam, że to już, że jest po wszystkim, to był najtrudniejszy moment całej ceremonii. W zasadzie, to takie przejmujące, że łączysz swoje życie z życiem drugiej osoby i od tej chwili będziecie tworzyć jedność do końca życia. :) Wesele było cudowne, goście bawili się super, my byliśmy szczęśliwi. Taniec podobno wyszedł świetnie, ponieważ tego nie pamiętam, tyle emocji w ten jeden dzień, że dopiero jak zobaczę film, wszystko mi się przypomni. :) Zapraszam Was teraz na krótką fotorelację ze Ślubu i Wesela oraz z sesji plenerowej. Mimo kilku rzeczy, ktoktóre nie poszły według planu, ten dzień był idealny i bardzo szybko żałowałam, że tak szybko się skończył i że chciałabym jeszcze raz. Jeśli ktoś mówi, że nie warto,  to znaczy,  że nie przeżył tego na własnej skórze.  Mimo,  że przygotowania wymagały wiele poświęceń, że wszystko wymagało wiele czasu, pieniądzy, że kosztowało nas to wiele spieć przeżyła bym to jeszcze, absolutnie nic nie zmizmieniając. Cudowny dzień, niepowtarzalne uczucie i chwila, która mogłaby trwać.  Gdy patrzę na wszystkie te zdjęcia,  wspominam... przecież w życiu wspomnienia są najcenniejsze ♡

 Ślubna Wygrana w Konkursie MS Moda z Salonu Ślubnego Gracja w Mińsku Mazowieckim <3

Zdjęcia wykonane przez M-Art Studio Marta Dębska <3

Makijaż zawdzięczam Karolinie Matraszek Make up <3

Fryzura Akademia Fryzur Marzena Kappy- Boguszewska w Zielonce, moja Pani Agnieszka  <3

Włosy doczepiane Anna Hair

Paznokcie WZORCOWNIA- Nails

Jeśli macie jakieś pytania związane ze ślubem, weselem, plenerem i przygotowaniami, piszcie, w razie czego zrobię post uzupełniający :)




















































 










8 komentarzy:

  1. wyglądałaś przepięknie:)

    http://fashionmakeup-czarnulaxyz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepięknie wyglądałaś :) Już buźka sama się uśmiecha na widok takich zdjęć :) Dobrze, że mimo wielu przygód podeszłaś do tego z dystansem :)
    No i kurcze wyglądałaś naprawdę jak księżniczka :) Ciągle się zachwycam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję baardzo :*:*:*:* Obawiałam się, że spanikuję gdy coś pójdzie nie tak, ale postanowiłam się nie stresować i wyszło pięknie. Dziękuję jeszcze raz za miłe słowa :*

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Oj tak :D Chyba jak narazie większego jeszcze nie było :) Cudowna chwila

      Usuń
  4. Pięknie wyglądałaś! Ale oczy! :) Ja się powoli szykuję, bo to już w kwietniu :) Ślub i wesele organizujemy na Kaszubach, bo stamtąd pochodzi mój narzeczony. Znaleźliśmy piękne miejsce http://lisewskidwor.pl/ - cudny dworek, więc spełni się moje marzenie o byciu księżniczką, no przynajmniej hrabianką :D Cieszę się, że to już dopięte na ostatni guzik. Ale wiadomo, że stres już jest, czy wszystko pójdzie tak jak powinno, a ja nerwowa sama w sobie jestem, więc dzień ślubu chyba grozi mi omdleniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, napewno wszystko będzie super, najważniejsze to jak najmniej się stresować, bo potem się żałuje, że się nie pamięta połowy imprezy ze stresu. Po wszystkim, będziesz oglądać film z wesela i zdjęcia ze łzami w oczach ze szczęścia i będziesz wszystkim powtarzać, że chciałabyś jeszcze raz :) Ja bym chciała przeżyć ten dzień milion razy, z tym samym człowiekiem i w ten sam sposób jak właśnie tego jedynego dnia. To cudowna chwila w życiu każdego. <3 Nie martw się, przyjmuj wszystko na zimno, jak coś nie wyjdzie to i tak tego nie zauważysz :* Powodzenia życzę kochana

      Usuń

Jeśli masz zamiar obrażać mnie w komentarzu nie zostawiaj go, za wszystkie inne dziękuję. :)