wtorek, 12 lipca 2016

O ciąży słów kilka


Witajcie kochani, zbierałam się do napisania tego postu jakiś czas i w końcu się udało. Opowiem Wam parę słów na temat mojego odmiennego stanu.
Ciąża dla mnie jest czymś nie wyobrażalnym. Na początku czułam się tragicznie, myślałam, ze nie przeżyje, bo było tak źle, jednak z upływem czasu i wybiciem 4 miesiąca wszystkie dolegliwości odeszły jak ręką odjął. Obecnie jestem już w 25 tygodniu ( to szósty miesiąc i kawałek). Z dnia na dzień brzuch jest coraz większy, ja też już trochę przybrałam na wadze, jest mi coraz ciężej i chociaż bym chciała "przenosić góry" fizyczni nie daje rady. Codziennie zauważam zmiany w swoim organizmie, ale także w zachowaniu mojego dzidziusia, który jest coraz bardziej ruchliwy, ustawia swój rytm dnia i daje mi już znaki, kiedy śpi, kiedy ma czkawkę itp. Swoją ciążę obserwuję w aplikacji Moja ciąża, gdzie dostaje ogrom informacji, co dzieje się w danym tygodniu ze mną i z dzieckiem i co jest powodem do niepokoju, super sprawa, dla osób które lubią wiedzieć co tam w środku się dzieje i szukają odpowiedzi na nurtujące pytania. Nie jestem jedynaczką i od zawsze miałam styczność z małymi dziećmi, jednak perspektywa posiadania własnego dziecka nieco mnie przeraża, mimo, że wiem co i jak, to jednak zawsze jest jakiś niekreślony strach. Ponadto ciąża to tak wyjątkowy stan, że nigdy nie spodziewałabym się, że tak będę to przeżywać. Oczywiście nie mogę się doczekać, kiedy moje maleństwo przyjdzie na świat. Wszystko jest już coraz bliżej, ten czas leci nieubłaganie. Z jednej strony chciałabym, mieć poród i to wszystko za sobą, ale z drugiej strony ogarnia mnie paniczny strach, gdy pomyślę co mnie czeka. Opinie znajomych na temat porodu są tak różne, w internecie też roi się od "dobrych rad", na które nie da się nie trafić, ponieważ chyba podświadomie wchodzę na pewne strony i fora. Wiele z tych rzeczy traktuję z dużą dozą dystansu, jednak inne trafiają do mnie niemal tak mocno, że chce mi się płakać. Ogólnie z racji tego, że już przekroczyłam 20 tydzień zaczęłam kompletować wyprawkę dla malucha. Muszę stwierdzić, że jest tego mnóstwo, poza tym ubranka, akcesoria i gadżety są tak piękne i urocze, że nie sposób przejść obojętnie obok i nic nie kupić. W sumie mam już wszystko, od ubranek, pieluszek, czapeczek i buteleczek, aż po przewijak i łóżeczko, no oprócz wózka. :) Mimo iż wiem, że niezbędne rzeczy już są, to cały czas męczy mnie mała niepewność, że czegoś mi  jednak zabraknie. Powiem szczerze, że kompletowanie całej wyprawki, pranie, prasowanie i układanie tego wszystkiego jest tak ekscytujące, przynajmniej dla mnie... Sprawia mi to mnóstwo przyjemności i satysfakcji, że robię to wszystko dla mojej niuni, aby miała jak najlepiej. Dziewczyny, czy któraś z Was jest w ciąży lub ma to za sobą, podzielcie się swoimi przeżyciami i doświadczeniami. <3 :*




2 komentarze:

  1. U mnie już 36 tydzień, na wylocie :)Na początku też źle się czułam, teraz przeszło. Niedawno brałam ślub i przetańczyłam dwie noce, a więc ciąża to nie choroba. Wiadomo, że trzeba uważać ale właściwie do teraz byłam bardzo aktywna. Te ostatnie tygodnie myślę spędzić w łóżku z książką, później nie będzie czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już masz naprawdę bliżej niż dalej <3 też jestem zdania, że ciąża to nie choroba, tylko czasami samopoczucie blokuje wszystko. Ja gdybym mogła robiłabym wszystko, mam tyle energii, że już nie mam co sprzątać w domu. Ostatnio mąż robił remont i gdybym tylko mogła, sama bym malowała, szpachlowała i nosiła meble, niestety nie wszystko nam wolno. Pierwszym priorytetem jest maleństwo. Faktycznie teraz powinnaś się oszczędzać i odpoczywać, aby nabrać sił przed tym co cię czeka zazdroszczę, że już za chwilę będziesz miała dzidzie przy sobie. :)

      Usuń

Jeśli masz zamiar obrażać mnie w komentarzu nie zostawiaj go, za wszystkie inne dziękuję. :)